Pesto z resztek, czyli smacznie i tanio

Dzisiejszy przepis dobrze się wpasowuje w ładny trend niemarnowania jedzenia.

Poza sezonem owocowo-warzywnym jemy dużo rzodkiewek –  przynajmniej te z mojego warzywniaka całą zimę dobrze smakują,  pasują do nabiałowych śniadań. W związku z tym mamy całą górę rzodkiewkowych liści. Nie warto ich wyrzucać.

Młode wiosenne listki są świetne do sałatek, lekko szczypiące, pikantne, ale nie ma w nich goryczki, jak w rukoli.

Te starsze, o podobnym smaku, ale mniej delikatne, można wykorzystać do pesto. Jest znakomite – nie gorsze niż to z bazylii czy rukoli, w dodatku niemal nic nie kosztuje. Dodaję do niego resztki zeschniętego parmezanu, garść pestek słonecznika, trochę soku z cytryny. Warto pogrzebać w szafkach i lodówce – to może być inny twardy ser, inne pestki czy orzechy (przynajmniej u mnie zawsze wegetuje jakaś niechciana resztka).

Wystarczy trochę makaronu i będzie świetny obiad prawie za darmo. I nic się nie zmarnuje 🙂

Pesto można przechowywać do dwóch tygodni w lodówce, zalane cienką warstwą oliwy.

Czytaj dalej

Pasta jajeczna

Śniadaniowe potrawy z jajek mają w sobie coś odświętnego. Rzadko rano jest czas, żeby gotować jajka, robić omlety i pasty. Najczęściej wybieram więc kanapki (choć moje dzieci często dostają szybkie naleśniki – przy odrobinie wprawy przygotowanie czterech naleśników zabiera nie dłużej, niż kilka minut).

W sobotę i niedzielę często jemy jajka. Solidne na twardo lub moje ulubione na miękko.  Czasem jajka w koszulkach na grzankach.

A od czasu do czasu przygotowuję prościutką pastę z jajek, majonezu i szczypiorku. Jak już mamy ugotowane jajka, cała procedura trwa tylko chwilkę. Ważna jest konsystencja – jajka trzeba zetrzeć na tarce na grubych oczkach, mają być w dużych wiórkach, wtedy zachowują odrębny smak żółtka i białka, nie zmienią się w krem. Majonezu ma być w sam raz – pasta nie może być zbyt rzadka, ale musi się ładnie skleić.

SONY DSC

Cały urok tej pasty w jej jajkowej delikatności, ale warto dodać odrobinę czegoś podkręcającego. Ja przeważnie używam drobno posiekanego szczypiorku, ale może być również koperek, bazylia. Świetne będą kapary, grzybki w occie lub chili.

Pastę trzeba solidnie doprawić solą i pieprzem – nie powinna być mdła.

Można ja przygotować dzień wcześniej – dzięki temu w wolny poranek będzie jeszcze mniej roboty.

Czytaj dalej

Pasta z bakłażana i orzechów włoskich

pasta z bakłazana i orzechów włoskich

Jestem wielbicielką połączenia pieczonego bakłażana i orzechów włoskich. Jest idealne w gruzińskich roladkach z bakłażana – polecam, są wyśmienite. Przy tym jednak odrobinę pracochłonne – kiedy więc nie mam ochoty na zwijanie roladek, robię prostą pastę z orzechów i bakłażana. Smakuje bardzo podobnie (ten sam zestaw składników – natka, czosnek, oliwa), jest pełna wigoru, slodkawa, maślana, delikatnie pikantna, a robi się ją (kiedy mamy upieczonego bakłażana, a bakłażan piecze się sam) błyskawicznie.

pasta z bakłazana i orzechów włoskich

Polecam do grzanek, ale i do makaronu. Jest pyszna i bardzo zdrowa.

Czytaj dalej

Pasta z wędzonej makreli

pasta z wędzonej makreli

Wędzona makrela jest jedną z moich ulubionych ryb. Maślana, delikatna, tłusta. O mocym zapachu wędzonki. Zaskoczyło mnie to, że nie zawsze jest taka – makrele podawane w bornholmskich wędzarniach to niewielkie, płaskie fileciki, obtoczone w czosnku lub ziołach. Zdecydowanie bardziej zwarte i suche, równie pyszne, choć całkiem inne.

pasta z wedzonej makreli

Z naszej makreli przygotowuję prościutką pastę śniadaniową. Jest bardzo świeża, o wyrazistym smaku, nienudna, orzeźwiająca. Delikatny smak wędzonej makreli jest tu przełamany ostrością cebuli, kwaśnym sokiem cytrynowym, świeżym koperkiem. Doskonała do razowych grzanek. Trzeba tylko uważać na ości.

pasta z wedzonej makreli

Czytaj dalej

Pasta ze szprotek i białego sera

pasta z białego sera i szprotekChyba każdy ma takie ulubione od dzieciństwa potrawy czy produkty, na poły zakazane, a w każdym razie takie, których można było zjeść tylko troszkę, nigdy do syta. Groszek konserwowy, pasztet z puszki, keczup, grzybki w occie, małe korniszony, skondensowane mleko, vibovit w proszku, szprotki w oleju.

To wszystko  albo rzadko pojawiało się na stole, albo było nie do końca zdrowe dla dzieci, albo niezbędne do sałatki i można było dostać tylko łyżkę. Ale jak smakowało 🙂 .

pasta z białego sera i szprotek

Nieczęsto wracam do tych przysmaków, ale budzą mój sentyment. Co więcej, mimo tego, że bywają podejrzane, lekko sztuczne, zrobione z dziwnych składników – nadal uważam, że są pyszne.

Jedyną z tych potraw, którą jadam regularnie, są szprotki. Podwędzane, o lekko dymnym, goryczkowym smaku, rozpadające się na apetyczne wiórki. Bogate w zdrowe tłuszcze i wapń – można je jeść bez wyrzutów sumienia.

pasta z białego sera i szprotek

Ostatnio przerabiam je na pastę do kanapek – zmiksowane z białym serem i odrobiną soku z cytryny smakują świetnie. Na wierzch koniecznie trochę żywiołowego szczypioru albo drobno posiekanej ostrej cebuli.

Czytaj dalej