Puree z dyni z masłem szałwiowym

puree dyniowe z masłem szałwiowym

Dynia jest doskonała w każdym wcieleniu – jako zupa, upieczona, jako nadzienie do pierożków. Na przykład takie pierożki z dynią i masłem aromatyzowanym szałwią – jesienna doskonałość.

Właśnie smak tych pierożków zainspirował mnie tym razem – wykorzystałam pomysł do zrobienia doskonałego puree z dyni. Dynia ma delikatny, słodkawy smak, wdzięcznie przyjmuje na siebie smaki bardziej wyraziste. Tym razem jej kremowość pięknie gra z maślanym aromatem szałwii i samym podsmażonym masłem. Puree jest puszyste, subtelne, ale też pełne smaku. Świetnie pasuje do białych mięs, np. piersi z indyka lub kurczaka podsmażanych na klarowanym maśle. Doskonale zagra też z wieprzowiną albo grzybami. Ja zjadam je też solo, tylko z chrupiącą grzanką z masłem.

puree dyniowe z masłem szałwiowym

Puree jest zupełnie niekłopotliwe w przygotowaniu, jedynie pokrojenie dyni wymaga odrobiny krzepy. Można zrobić je nawet dwa dni przed podaniem i odgrzewać potem na małym ogniu, dolewając trochę wody i mieszając.

Czytaj dalej

Tarta dyniowa z boczkiem

tarta dyniowa z boczkiem

Pyszna jesienna tarta wypełniona nadzieniem z dyni, z plasterkami wysmażonego boczku. Bardzo delikatna, a zarazem konkretna. Smakuje nawet tym, którzy w zasadzie dyni nie lubią – dodałam do niej słonawy serek i dużo pieprzu, to przełamuje zdecydowaną słodycz dyni, dodaje jej charakteru. A chrupiący boczek każdy lubi :)

Dodałam do niej też garść uprażonych orzechów laskowych – moim zdaniem świetnie pasują i do dyni, i do boczku, ale jeśli ktoś takich zestawień nie lubi – można pominąć.

tarta dyniowa z boczkiem

Boczek można wysmażyć wcześniej, ale ułożyć na tarcie tuż przed podaniem, żeby nie zrobił się miękki. Tarta świetna do odgrzewania w piekarniku następnego dnia – boczek na powrót staje się chrupki.

Czytaj dalej

Pikantna zupa dyniowa

pikantna zupa dyniowaZupa dyniowa dostarcza pożądanego ciepła jesienią. Zazwyczaj robię ją bardzo prosto, z dodatkiem gałki muszkatołowej. Jednak dla wyjątkowo zmarzniętych najlepsza będzie zupa dyniowa z ostrą papryczką chili i imbirem. Kiedy jest szczególnie lodowato i nieprzyjemnie – doprawiam ją jeszcze ostrym sosem, zrobionym ze zmiksowanych papryczek, bułki i oliwy. Wystarczy miska zupy z dodatkiem łyżeczki tego sosu i grzanka z ciemnego chleba, a krew zaczyna krążyć szybciej.

Zupa nie jest bardzo piekąca – to tylko delikatna pikantność, jeśli któś lubi ostre potrawy, może zwiększyć ilośc papryczek w zupie, posypać ją posiekanym chili albo dodać więcej sosu.

pikantna zupa dyniowa

Czytaj dalej

Zupa dyniowa z gałką muszkatołową

zupa dyniowa z gałką muszkatołową

Dynia to odkrycie sprzed kilku lat. W moim domu nie jadło jej się nigdy, ale to nigdy. Dyniowe pestki owszem. Wracając ze szkoły kupowałyśmy z dziewczynami  pomarańczowe półksiężyce i wydłubywałyśmy pestki z grubych, mięsistych skorupek. Reszta lądowała w koszu.

I wreszcie jakiś czas temu, już dorosła, spróbowałam zupy dyniowej u koleżanki. Była pyszna. Potem upiekłam kawałki dyni. Potem zrobiłam tartę z dynią. Zakochałam się. Dynia jest delikatna, aksamitna, ma w sobie dużo słodyczy, ale i dymny posmak, który tę słodycz unieszkodliwia. Można zrobić z niej niemal wszystko – zupy, nadzienia do pierożków, zapiekanki, słodkie przetwory, tarty, ciasta. Jest treściwa, a jednocześnie zaskakująco mało kaloryczna. To miłe u progu jesieni, po rozpasanym kulinarnie lecie.

zupa dyniowa z gałką muszkatołową

Zupa, na którą podaję przepis, towarzyszy mi przez całą jesień, jem ją na okrągło, jak gazpacho latem. Sycąca, rozgrzewająca, aromatyczna dzięki dodatkowi gałki muszkatołowej. Gładka, kremowa, pyszna, a przy tym banalnie prosta i błyskawiczna w przygotowaniu. Posypana kontrastującymi z nią chrupiącymi pestkami. Moja ulubiona.

Najczęściej używam do niej dyni odmiany hokkaido (to te małe ciemnopomarańczowe). Powodem jest czyste lenistwo – hokkaido nie trzeba obierać ze skórki. Każda inna odmiana dyni też będzie dobra (smak i kolor zupy będą troszkę inne).

Czytaj dalej

Kokosowe curry z dynią, batatem i szpinakiem

curry z batatem, dynią i szpinakiem

Kokosowe curry to bardzo wdzięczne danie. Właściwie czego by się w nie nie wrzuciło, powinno wyjść dobre. Podstawowe zasady przygotowania są podobne – najpierw podsmażamy na oleju przyprawy albo pastę curry (bardzo sobię cenie tę drugą opcję – mniej pracy, dużo smaku), ew. z cebulą pokrojoną w piórka. Wrzucamy inne składniki (pokrojone warzywa, kurczak, krewetki, owoce – co tylko zechcemy), smażymy chwilę i chlupiemy mleko kokosowe. Na koniec dodajemy listki i orzechy. Oczywiście to tylko ogólne ramy – można modyfikować procedury, mieszać kolejność i składniki. Nie musi być klasycznie, ma być smacznie.

Moje ulubione curry jest warzywne, a nawet wegańskie. Delikatne, słodkie bataty i dynia fajnie łączą się z mleczkiem kokosowym. Potrawa nie jest mdła dzięki ostrej paście curry, chrupkim orzeszkom i liściom szpinaku.

Czytaj dalej