Biszkopt z rabarbarem

Wyjątkowo zimny maj, choć od wczoraj jakby cieplej. Pada, ale to dobrze, że pada, niech się zieleni.

Zimny czy ciepły, jak zwykle pełen truskawek, szparagów i rabarbaru. Czas więc na proste ciasto rabarbarowe – zamiast godzinami siedzieć w kuchni, szybko trzeba zrobić coś pysznego i sezonowego, a potem można już łazić po deszczu. W kaloszach.

Czytaj dalej

Łatwy jasny chleb pszenny (drożdżowy)


jasny chleb pszenny

Ostatnio rzadko jadam jasne pieczywo – czasem kromka wiejskiego chleba, kawałek bagietki, na wakacjach miękkie pajdy maczane w oliwie. Zazwyczaj wybieram ten ciemny, nawet do grzanek.

Cała moja rodzina woli jednak jasny, regularnie więc go kupuję, a czasem piekę. Kiedy w domu pachnie świeżym chlebem, nie sposób się oprzeć, nawet ja nie dam rady :).

Ten chleb jest bardzo jasny, delikatny, miękki, choć z chrupiącą skórką. Nie jest podobny do wiejskiego chleba, o rustykalnym, wyrazistym smaku – już bardziej przypomina włoskie chleby, takie ciutkę podobne do bułek. Jednak w przeciwieństwie do nich długo pozostaje świeży. Wspaniale smakuje ze świeżym masłem, zrobione z niego grzanki są świetne.

Dobrze się kroi, dzięki dodatkowi oleju wcale się nie kruszy, ładnie wyrasta, dobrze się formuje. W dodatku robi się go bardzo łatwo i bardzo szybko (potrzebuje tylko czasu na wyrośnięcie). Trzeba pamiętać, żeby użyć mąki chlebowej – to ta z minimum 11 g białka na 100 g (informacja będzie na opakowaniu).

Z podanej ilości składników wychodzi mały chlebek, ok. 1/2 kg. Można od razu zrobić dwa – zmieszczą się obok siebie na blasze.

Czytaj dalej

Babka pistacjowa

Jeśli szukacie nowego przepisu na wielkanocną babę, to jest właśnie ten.

Babka jest wspaniała i piękna – rumiana, wysoka, oblana lśniącą zieloną polewą i posypana posiekanymi pistacjami. Ale nie królewski wygląd jest najważniejszy – jeżeli lubicie pistacje, to będzie najlepsza babka, jaką do tej pory jedliście.

Jest lekka, puszysta, miękka, bardzo, bardzo pistacjowa. Polewa jest zrobiona ze zmielonych pistacji i białej czekolady – delikatna, słodka, przepyszna. Ciągle słyszę, że powinno być jej więcej, ja jednak lubię, kiedy ciasto wygląda spod polewy 🙂

Babka pozostaje bardzo długo świeża – przed świętami to szczególna zaleta, nie trzeba jej piec w Wielką Sobotę.

Pistacje nie są tanie, na szczęście nie potrzeba ich aż tak dużo. Nie mogą być solone!

Myślę, że kiedyś spróbuję je zastąpić migdałami, ale na razie nie mogę się oprzeć wiosennej, pistacjowozielonej wersji.

Czytaj dalej

Łatwy chleb razowy na drożdżach

Lubię ciężki razowy chleb na zakwasie, ale moje dzieci go nie lubią. Nie podoba im się lekko kwaskowaty zapach, solidność.

Lubię (kto nie lubi) świeżutki, gorący, pachnący zniewalająco chleb z masłem. Razowy z piekarni (a już tym bardziej z ekologicznego sklepu) nigdy nie jest gorący.

Kompromis to chleb razowy na drożdżach, pieczony w domu. Ten, na który podaję przepis, jest niezwykle łatwy, szybki (choć oczywiście potrzebuje nieco czasu na rośnięcie), pięknie wyrasta. Jest miękki, lekki, zwarty, z małymi dziurkami, dobrze się kroi. Zaraz po upieczeniu przepyszny, na drugi dzień nadal miękki i bardzo smaczny, w kolejne dni (jeśli coś zostanie) można z niego zrobić znakomite grzanki. Nawet wielbiciele jasnego chleba zjadają po kilka gorących kromek na raz :). No i wiadomo, co jest w środku.

Wyrabianie ciasta trwa 5 minut, składniki są dostępne w kuchennej szafce, na czas wyrastania można go porzucić pod ścierką i pójść na spacer.

Mąka pszenna tu użyta to mąka chlebowa, o zawartości białka co najmniej 11 g w 100 g mąki. Jeśli nie nazywa się „chlebowa”, trzeba sprawdzić na opakowaniu. Nie ma sensu wydawanie na nią fortuny – doskonała będzie np. najtańsza mąka z Biedronki.

Przepis jest na mały bochenek (taki na ok. 15 kromek) – jeśli chcemy, żeby coś jednak zostało na drugi dzień, lepiej upiec od razu 2 (albo jeden w większej keksówce – wtedy jednak trzeba nieco wydłużyć czas pieczenia).

Czytaj dalej

Szakszuka

Szakszuka to izraelska śniadaniowa potrawa na bogato. Nie jest skomplikowana, kosztowna ani niedostępna, ale przygotowuje się ja dość długo. Jeśli jednak ma się do dyspozycji długi, leniwy poranek i ochotę na coś wyjątkowego – będzie akurat.

Szakszuka to gęsty sos z długo smażonych papryk i cebuli, z dodatkiem czosnku, pomidorów,  sadzonego jajka i ziół. Skarmelizowane papryki są słodkie i miękkie, czosnek dodaje wyrazu, zioła świeżości, pomidor wszystko ładnie łączy w gładką masę. Dodaję odrobinę ostrej papryczki, a na to wszystko jajko – białko oblepia apetycznie warzywa, żółtko smakowicie się rozlewa. Jeszcze świeża bułka i można wspaniale celebrować początek dnia.

Zresztą, choć to potrawa śniadaniowa, jest tak duża, że wystarczy za cały obiad. Nikt nie będzie zawiedziony.

Nie ma na szakszukę jednego, najbardziej właściwego przepisu.  Można użyć pomidorów z puszki, świeżych albo nawet przecieru, papryki mogą być różnych kolorów, można pominąć czosnek albo dodać ostrą papryczkę. Zioła są dowolne – świetne będą natka pietruszki, kolendra, bazylia, ale można dodać jakiekolwiek ulubione listki lub nawet kiełki. Kto chce, może potrawę wzbogacić serem – fetą, miękkim kozim, nawet mozarellą. Ważne jest jedynie, żeby paprykę smażyć odpowiednio długo, systematycznie podlewając odrobiną wody – powinna być miękka, słodka, lekko ciągnąca. Trwa to około pół godziny – jeśli nie mamy rano tyle czasu albo jesteśmy o tej porze bardzo głodni, można warzywa przygotować poprzedniego wieczora. Rano tylko podgrzewamy, wbijamy jajka i posypujemy ziołami.

Przygotowujemy każdą porcję na oddzielnej małej patelni, albo kilka na jednej dużej – wtedy trzeba tylko pilnować, żeby jajka nie zlały się w jedną całość.

Czytaj dalej