Wiosenna zupa z młodej włoszczyzny i bobu

zupa z młodej włoszczyzny i bobu

Pierwsza młoda włoszczyzna już jest. Malutkie marchewki, mikroskopijne pietruszki, cienki jak palec por, bielutki seler. I mnóstwo liści. Taka włoszczyzna zupełnie inaczej smakuje niż dojrzała, letnia. Jest słodsza, delikatniejsza, ma bardziej świeży smak. Idealna na zupę, koniecznie z dodatkiem koperku. Ja dodałam do niej jeszcze młody bób – oddzielnie ugotowany, pysznie chrupiący.

zupa z młodej włoszczyzny i bobu

Gotuję tę zupę na kurzych skrzydełkach, jednak jeśli mamy gotowy domowy bulion (z kurczaka lub warzywny), będzie się doskonale nadawał. Zagotowujemy 1 l bulionu z 1 l wody i dodatkiem liści z włoszczyzny i pozostawiamy na pół godziny (będzie bardziej aromatyczny). Dalej postępujemy jak w przepisie.

Czytaj dalej

Sałatka z bobu, szparagów i kaszy bulgur

sałatka ze szparagów, bobu i bulguru

W maju w warzywniaku zazwyczaj tracę głowę i kupuję za dużo. Bób, fasolka szparagowa, botwinka, młode ziemniaki, szparagi, marchewki. O owocach nie wspomnę. Potem jest kłopot ze zjedzeniem wszystkiego.

sałatka ze szparagów, bobu i bulguru

Dziś sałatka z tego, co czekało w lodówce  – bardzo zielona, wiosenna, ale też sycąca. Często do sałatek wrzucam kaszę, ziemniaki lub makaron – przesuwają sałatkę z kategorii „lekka kolacja” do kategorii „lekki obiad”. Kasza bulgur świetnie się sprawdza w tej roli – drobna, ale bardzo zwarta, niemal chrupka, pasuje do młodego bobu i szparagów.

Jeśli jej nie mamy, można użyć pęczaku. Będzie świetnie.

Czytaj dalej

Sałatka z bobu, młodych ziemniaków i dymki

sałatka z bobu, młodych ziemniaków i dymki

 Są takie warzywa, które nadają się do zjedzenia tylko młode i świeże – mrożone czy przetworzone w inny sposób stanowią tylko bladą namiastkę. Takie są szparagi i taki na pewno jest bób. Trzeba się spieszyć, dopóki można kupić niewielki i młody.

Dzisiejsza sałatka to ucieczka przed trudnym wyborem – dziś  młode ziemniaki czy bób? Jest więc w niej chrupiący, zielony bób, młode ziemniaczki w mundurkach (takie są najlepsze, zresztą komu by się je chciało obierać), zadziorna, szczypiąca dymka ze szczypiorem. Dużo oliwy i ocet winny.

sałatka z bobu, młodych ziemniaków i dymki

Dla mnie ta sałatka jest wystarczająco pożywna, żeby podać ją na mały obiad, zapaleni mięso- (albo rybo-) żercy mogą wrzucić do niej plasterki ostrej kiełbasy lub salami albo kawałki wędzonej ryby.

Czytaj dalej

Sałatka z bobu z miętą i boczkiem

sałatka z bobu z miętą i boczkiemNiewątpliwie już lato. Za oknem wprawdzie leje i zimno, ale zielono, kwitnie jaśmin i ostróżki, a w moim ulubinym warzywniaku tanieje powoli bób. Po kilku miskach bobu sauté można zacząć myśleć o urozmaicaniu. Dziś polecam sałatkę z bobu –  fajną i zieloną. Mięta dodaje jej świeżości, chrupki boczek i bób stanowią pyszny konkret i wzajemnie się uzupełniają. Z pieczywem (albo i bez) świetnie sprawdzi się jako obiad. Jeżeli zrezygnujemy z boczku – może być doskonałym dodatkiem do mięsa (np. jagnięciny w jogurtowym sosie, pieczonej cielęciny).

Najlepsza z młodego świeżego bobu, czyli teraz, ale można również użyć mrożonego. Trzeba tylko pamiętać, żeby go krócej gotować – mączysty, mocno ugotowany bób stanowczo sie nie nadaje. Pwinien pozostać intensywnie zielony i jędrny.

sałatka z bobu z miętą i boczkiem

Czytaj dalej

Klopsiki z bobem, tymiankiem i cytryną

SONY DSC

Ostatnio czytam i oglądam książkę kucharską „Jerozolima”. Dla mnie to smaki w zasadzie obce (oprócz humusu i może czegoś tam jeszcze), ale zauroczyły mnie absolutnie. Piękne zdjęcia – chciałoby się od razu wkładać fartuch, siekać zioła, hojnie sypnąć przyprawy, kroić warzywa, wyciskać sok z pomarańczy i jeść.

Na pierwszy ogień – klopsiki z bobem, tymiankiem i cytryną. Miękkie, niezwykle aromatyczne, delikatne, przełamane kwaskowatością cytryny i chrupką świeżością bobu.

Autorzy książki proszą o pilne trzymanie się przepisów, bo inaczej można je tylko zepsuć. No cóż, trochę zmieniłam, a wyszło przepysznie. Przede wszystkim, co w tym przypadku pewnie jest nie do wybaczenia, użyłam mięsa wołowo-wieprzowego (zamiast wołowo-jagnięcego). Klopsy nie miały charakterystycznego smaku jagnięciny, za to były cudownie kleiste. Bogactwo przypraw sprawia, że właściwie doskonale sprawdzają się różne rodzaje czerwonego mięsa – każde da troszkę inny efekt.

Uprościłam też kwestię bobu – w oryginalnym przepisie połowę bobu w łupinach dodaje się do czosnku i cebuli i dusi w rosole 10 minut, ja (ponieważ miałam tylko bób mrożony, nie taki drobniutki i idealny) po ugotowaniu na półtwardo wrzuciłam go do już gotowych klopsików. Dzięki temu zachował kolor i jędrność.

I jeszcze rosół – idealny jest domowy, ale od biedy może być i z kostki (ja używam czasem kostek ekologicznych, kiedy nie mam rosołu i nie chce mi się go gotować). Tylko wtedy należy przygotować mniej esncjonalny wywar(połowa zalecanej ilości kostek na cała porcję wody) – sos znacznie się redukuje i mógłby być za słony.

Danie można przygotować dzień wcześniej – przed jedzeniem należy dodać  bób i posypać  ziołami.

Klopsiki świetnie smakują z sałatką z pomidorów z cebulą i oliwą, posypanych za’atarem (do kupienia np. w Kuchniach Świata), solą i pieprzem z pitą lub bagietką. Z lekkim czerwonym winem, a w gorące dni – z białym, mocno mineralnym.

Czytaj dalej