Czekoladki z masłem orzechowym czyli domowe Reese’s

reeses

Połączenie słodkiej mlecznej czekolady i słonawego masła orzechowego to jeden z lepszych amerykańskich wynalazków. W czekoladkach Reese’s  zakochałam się  od pierwszego kęsa. W Stanach można je kupić w najróżniejszej formie – spore babeczki, batony, malutkie babeczki. U nas w zasadzie też są coraz bardziej dostępne. Do tej pory kupowałam je w „Kuchniach Świata”, ostatnio podobno pojawiły się  nawet w Biedronce.

Najlepiej jednak zrobić sobie domowe Reese’s – jeśli użyjemy dobrych składników, będą smakować jeszcze lepiej niż oryginał. Wykonanie ich jest banalnie proste, na ogół wszystkim smakują (choć bywają zajadli wrogowie tych słodyczy), mocno uzależniają.

reeses

Domowe Reese’s trzymane poza lodówką są dość miękkie – lepiej zdjąć z nich papierki, kiedy są jeszcze chłodne i dość twarde. Warto wyjąć je z lodówki na kilka minut przed jedzeniem – miękka, rozpływająca się w ustach czekolada idealnie smakuje z masłem orzechowym. Te zimne prosto z lodówki też są pyszne, ale warto chwilkę poczekać.

reeses

Czytaj dalej

Leczo z fasolą

leczo z fasolą

Latem najczęściej na obiad robię gazpacho – pyszny chłodnik ze zmiksowanych pomidorów, papryki, chleba i oliwy. I niby ciągle to lato mamy, ale już nie takie – chłodne i jesienne. Nie mam już ochoty na zimne zupy, ale ciągle chcę wykorzystywać pomidory i paprykę, które we wrześniu są chyba najsmaczniejsze. Doskonale sprawdzą się w rozgrzewającym leczo.

leczo z fasolą

Każde danie jednogarnkowe powinno mieć w sobie sycący konkret. W leczo to najczęściej kiełbasa albo kawałki kurczaka. Ja jednak wybieram fasolę – duże, mączyste ziarna doskonale przewodzą smak pozostałych warzyw i pomidorowego sosu, nie pozwalają wstać od stołu głodnym.

leczo z fasolą

Leczo można przygotować dzień albo dwa przed jedzeniem – odgrzewane jest jeszcze lepsze.

Fasola przed dodaniem do garnka powinna być zupełnie ugotowana – dodana do sosu pomidorowego już nie zmięknie (suchą namaczamy w wodzie na całą noc i gotujemy w nieosolonej wodzie ok. 2 godzin – w zależności od rodzaju; świeżej nie trzeba namaczać, wystarczy gotować w nieosolonej wodzie ok. 4o minut – czas gotowania również zależy od rodzaju fasoli). Można ją ugotować dzień przed przygotowaniem leczo.

Czytaj dalej

Młoda cukinia smażona z szałwią

cukinia smażona z szałwią

Szałwia obok rozmarynu to moje ulubione zioło. Kojarzy się z włoskimi wakacjami, kiedy wielkie krzaki szałwii prażą się w słońcu. Przechodząc obok zawsze ich dotykam, rozcieram w palcach pokryte meszkiem mięsiste listki.  Zapach szałwii jest wyjątkowy – ciężki, maślany. Sprawia, że robię się głodna, myślę o grillowanym mięsie z ich dodatkiem, posypanych szałwią pieczonych ziemniaczkach, makaronach i risottach.

Albo o młodziutkiej cukinii – maleńkie cukinie usmażone w oliwie z dodatkiem szałwiowych listków są obłędne. Wystarczy do nich kawałek dobrego chleba (w Toskanii niesolonego) i kieliszek wina i jest doskonała kolacja. Ja nawet ich nie solę ani nie pieprzę, żeby nie zabijać smaku.

Taka cukinia jest też doskonałym dodatkiem do mięsa albo do kulki świeżej mozarelli. Wtedy to będzie już cały obiad.

cukinia smażona z szałwią

W ten sposób można przygotować tylko bardzo małe cukinie, nie dłuższe niż dłoń i nie szersze niż ok. 3 cm. Tylko te są wystarczająco jędrne i pełne smaku.

Czytaj dalej

Sałatka z młodych ziemniaków, kurek, kopru i chili

sałatka z kurek, ziemniaków, kopru i chili

Kiedy w warzywniakach i na targach prawdziwa obfitość młodych, świeżych warzyw i owoców, każde kolejne moje danie ma mniej składników i przypraw. Szkoda maskować smak doskonałych produktów. W sezonie letnim im prościej, tym lepiej.

sałatka z kurek, ziemniaków, kopru i chili

Dziś więc prosta sałatka ziemniaczana z usmażonymi z czosnkiem kurkami. Kurki chyba na dobre zagościły w lasach i sklepach – korzystajmy z nich, to pierwsze letnie  grzyby, kto wie, czy nie najsmaczniejsze. Trzeba tylko uważać, żeby ich nie zamordować. Powinny być jędrne i chrupkie. Żeby to osiągnąć, smażymy je na bardzo dużym ogniu tylko do momentu, aż wyparuje płyn, który z nich wyciekł.

Do młodziutkich kurek i równie młodych ziemniaków pasuje wiosenno-letni świeży koperek. A żeby nie było nudno, proponuję dodać odrobinę świeżej chili. Nie jest niezbędna, jeśli ktoś lubi mniej ostre dania, może ją pominąć, ale dodaje sałatce przyjemnego ognia i wigoru, wydobywa smaki. Dodaję jej nawet więcej niż w przepisie – jest naprawdę ostro.

Sałatka najlepiej smakuje schłodzona, jest dobra również następnego dnia po przygotowaniu.

sałatka z kurek, ziemniaków, kopru i chili

Czytaj dalej

Domowe nachos

nachos

Są różne sposoby wykorzystania czerstwego pieczywa – w Toskanii dodają je do sałatek i zup, we Francji robią różne rodzaje grzanek. Meksykanie wczorajsze tortille przerabiają na nachos – chrupiące, pyszne trójkąciki.

Oczywiście w naszych  sklepach pełno jest przemysłowych nachos w torebkach, któż nie lubi ich podjadać podczas oglądania filmów. Najlepsze jednak są te podawane w niektórych dobrych meksykańskich knajpach, przygotowane przez kucharzy. Po ostatniej takiej uczcie dojrzałam do upieczenia ich w domu. Pierwsze próby nie były do końca udane – wyszły smaczne, trójkątne krakersy. Nie o to chodziło. Ale znalazłam w końcu przepis doskonały. Nachos są duże, cieniutkie, chrupiące i kruche, w sam raz pikantne. Tak dobre, że szybko znika każda ilość. Doskonałe do guacamole, świetne też same.

nachos

Można eksperymentować z dodatkami – mi najbardziej smakują solone, z dodatkiem odrobiny czosnku. Można go zastąpić papryką (słodką lub słodką zmieszaną z chili), ziołami. Nachos dobrze też smakują posypane przed upieczeniem kaszką kukurydzianą – zyskują fajną, ziarnistą fakturę.

nachos

Robię je z własnoręcznie przygotowanych tortilli, ale można sprawę uprościć i znacznie skrócić używając kupnych. Efekt będzie zadowalający, ale gorszy (kupne tortille są grubsze, mają więcej składników, nie zawsze naturalnych). Jeśli jednak nie mamy czasu, bo goście dzwonią do drzwi, będzie to  dobre rozwiązanie.

nachos

Czytaj dalej