Pico de gallo czyli meksykańska salsa z pomidorów

Pico de gallo to salsa, którą Meksykanie dodają niemal do wszystkiego. Prócz deserów może.

Składa się z drobno posiekanych pomidorów, cebuli i ostrej papryczki (w Meksyku jalapeno, ale ja zwykle używam łatwiej dostępnej chili), zalanych sokiem z limonki, z dodatkiem sporej ilości świeżej kolendry.

Ma bardziej konsystencję sałatki niż płynnego sosu, dlatego świetnie nadaje się nie tylko do nachos, ale i do innych potraw, z których dodatki nie powinny raczej wypływać (niezastąpiona w takos, czyli miękkich tortillach napełnionych różnościami).

Salsa jest wyrazista, bardzo świeża i nieco (lub bardzo) ostra. Jak zwykle przy tak prostych przepisach, kluczowa jest jakość składników – dojrzałe, słodkie pomidory i świeża kolendra. Jeśli sezon na dobre pomidory się skończył, lepiej wybrać małe (np. truskawkowe) – w zimie to one są o wiele smaczniejsze i bardziej aromatyczne.

Wbrew pozorom salsa jest trwała (to zasługa soku z limonki), można ją przygotować kilka godzin przed podaniem – warzywa na pewno nie zwiędną, a smaki ładnie się przegryzą.

Czytaj dalej

Bulion warzywny

Bulion jest niezastąpiony w kuchni – może stanowić samodzielne danie (z makaronem albo innymi dodatkami), ale przede wszystkim jest świetną bazą dla zup. Nie musi być mięsny, a skoro nie musi – niech będzie warzywny. Tańszy, zdrowszy, smaczny, dla wszystkich do zaakceptowania.

Przeważnie robię bulion warzywny z resztek, które wegetują w lodówce – zwiędłych marchewek, pietruszek, selera, zapomnianego kawałka pora, niechcianych łodyg selera naciowego. Dodaję lekko podeschniętą cebulę, do połowy tylko wykorzystaną natkę, marniejący na parapecie tymianek. Dla smaku dorzucam trochę suszonych ziół (lubczyk), czosnek, suszony grzybek, skórkę z parmezanu. Koniecznie pieprz, listek laurowy, ziele angielskie.

Taki bulion z resztek pozwala nie marnować jedzenia, ale nigdy nie jest go zbyt dużo. Jeśli chcę zamrozić zapas, kupuję warzywa specjalnie, najchętniej ekologiczne. Wtedy bardziej pilnuję proporcji – lepiej, żeby nie było za dużo marchewek, w przeciwnym wypadku wywar będzie miał zbyt intensywny, słodkawy, marchewkowy posmak.

Aby bulion warzywny był dobry, trzeba dodać troszkę tłuszczu – przed gotowaniem podsmażam warzywa na oliwie, nawet lekko je przypalam; bulion ugotowany na nich będzie bardziej aromatyczny.

Jeśli warzywa są ekologiczne, obieram je, ale nie wyrzucam skórek – po dokładnym wypłukaniu dodaję je do wywaru.

Bulion mrożę i mam gotową bazę do zup, risotta i sosów.

Czytaj dalej

Odwrócony biszkopt ze śliwkami

Biszkopt to ciasto z dzieciństwa. Słodki, puszysty, pachnący koglem-moglem, ze skarmelizowaną skorupką na wierzchu.

W codziennej wersji bez dodatków, ze szklanką mleka, jeszcze ciepły.

Od święta z jabłkami, z truskawkami i galaretką albo z malinami, urodzinowy. I jeszcze biszkoptowy tort z ciężkim, słodkim kremem.

Chyba najbardziej lubię ten ze śliwkami lub jabłkami, owoce przełamują i podkreślają słodkość ciasta. Problem jest taki, że jeśli opadną do środka, biszkopt robi się wokół nich lekko wilgotny, jeśli utrzymają się na powierzchni – przepada w znacznym stopniu chrupiący wierzch, najulubieńsza biszkoptowa część. Nie może ich też być zbyt dużo – zrobi się zakalec.

Aby temu zaradzić, ostatnio robię biszkopt z owocami w sposób odwrotny, niż zazwyczaj – owoce układam bezpośrednio w tortownicy, a na to wylewam ciasto. Po upieczeniu i wystudzeniu ciasto po prostu odwracam do góry dnem. Dzięki temu biszkopt ma idealną konsystencję, pięknie wyrasta, pyszna skórka jest uratowana (choć zamiast na górze, ląduje docelowo na dole), owoce są soczyste i miękkie. Jest idealny.  Nie jadłam lepszego biszkoptu z owocami.

To patent podobny do tego z tarty tatin, do której używa się jednak kruchego ciasta, które dzięki temu, że jest na, a nie pod jabłkami w trakcie pieczenia, zachowuje kruchość idealną. W biszkopcie odwrócenie miejsca owoców i ciasta sprzyja jego miękkości i puszystości.

Jeśli ktoś nie lubi wysokich biszkoptów (choć ten na pewno nie jest suchy, zachowuje świeżość przez kilka dni), może zmniejszyć o 1/3 ilość ciasta.

Czytaj dalej

Konfitura gruszkowa z cynamonem i wanilią

Jeśli macie za dużo gruszek, można je wykorzystać robiąc kompot, można zrobić tartę gruszkową lub mus do naleśników. Można też przygotować gruszkową konfiturę, doskonałą do naleśników właśnie, do owsianki, do sobotnich grzanek.

Jest pyszna, pachnąca wanilią i cynamonem, niezbyt słodka, delikatnie kwaskowata dzięki dodatkowi soku z cytryny, z lekko chrupiącymi kawałkami gruszek.

Nie należy bać się podanej w przepisie ilości cytryn ani dosładzać konfitury – nie jest za kwaśna, słodyczy jest w sam raz.

Jeśli nie mamy pektyny (łatwo ją dostać m.in. w sklepach ze zdrową żywnością), można użyć cukru żelującego – bez ich dodatku konfitura jest nieco zbyt rzadka.

Czytaj dalej

Ciasto orzechowe ze śwliwkami i białą czekoladą

Taką złocistą jesienią nie warto robić serników i tortów, to czas ciast ze śliwkami, szarlotek i innych owocowych wypieków. Korzystajmy z sezonowych pyszności, które niedługo się skończą.

Dziś lekkie ciasto z węgierkami (najlepsze śliwki do wszystkiego) i orzechami laskowymi. Orzechy są w nim wszędzie – zastępują znaczną część mąki, posypałam nimi górę. Przypieczone są jeszcze lepsze – pachnące i chrupiące. A śliwki jak to śliwki – pachną, smakują i wyglądają. Do tego małe kleksy roztopionej białej czekolady – świetnie do nich pasuje.

Ciasto jest zdrowe – mało w nim cukru, dużo orzechów, prawie połowa mąki jest razowa. Bez wyrzutów sumienia można wziąć drugi kawałek.

Czytaj dalej