Świąteczny keks z pistacjami i żurawiną

Tak naprawdę to nie jest prawdziwy keks – ciasto nie przypomina biszkoptowego, jest cięższe i bardziej wilgotne, dużo prostsze w przygotowaniu i właściwie nie można go zepsuć (w przeciwieństwie do biszkoptu nie opada). Ale wygląda jak keks – prostokątny, jasny, polany lukrem, z kolorowymi punkcikami w środku.

Jest proste, ale doskonale nadaje się na święta. Bardzo dekoracyjne, ma piękne, świąteczne barwy. Wspaniale smakuje – miękkie, waniliowe, wypełnione lekko chrupiącymi pistacjami, kwaskowatą żurawiną, polane pomarańczową glazurą. Dzięki temu, że nakładamy ją na gorąco, delikatnie nasącza górne warstwy ciasta – dzięki temu jest bardziej aromatyczne, chrupiące z wierzchu (glazura zastyga) i dłużej zachowuje świeżość.

Na Boże Narodzenie idealne – jest pyszne, bogate, a można je przygotować w 15 minut.

Ci, którzy nie lubią pistacji (są tacy, choć trudno w to uwierzyć 🙂 ), mogą je zastąpić obranymi ze skórki migdałami.

Czytaj dalej

Odwrócony biszkopt ze śliwkami

Biszkopt to ciasto z dzieciństwa. Słodki, puszysty, pachnący koglem-moglem, ze skarmelizowaną skorupką na wierzchu.

W codziennej wersji bez dodatków, ze szklanką mleka, jeszcze ciepły.

Od święta z jabłkami, z truskawkami i galaretką albo z malinami, urodzinowy. I jeszcze biszkoptowy tort z ciężkim, słodkim kremem.

Chyba najbardziej lubię ten ze śliwkami lub jabłkami, owoce przełamują i podkreślają słodkość ciasta. Problem jest taki, że jeśli opadną do środka, biszkopt robi się wokół nich lekko wilgotny, jeśli utrzymają się na powierzchni – przepada w znacznym stopniu chrupiący wierzch, najulubieńsza biszkoptowa część. Nie może ich też być zbyt dużo – zrobi się zakalec.

Aby temu zaradzić, ostatnio robię biszkopt z owocami w sposób odwrotny, niż zazwyczaj – owoce układam bezpośrednio w tortownicy, a na to wylewam ciasto. Po upieczeniu i wystudzeniu ciasto po prostu odwracam do góry dnem. Dzięki temu biszkopt ma idealną konsystencję, pięknie wyrasta, pyszna skórka jest uratowana (choć zamiast na górze, ląduje docelowo na dole), owoce są soczyste i miękkie. Jest idealny.  Nie jadłam lepszego biszkoptu z owocami.

To patent podobny do tego z tarty tatin, do której używa się jednak kruchego ciasta, które dzięki temu, że jest na, a nie pod jabłkami w trakcie pieczenia, zachowuje kruchość idealną. W biszkopcie odwrócenie miejsca owoców i ciasta sprzyja jego miękkości i puszystości.

Jeśli ktoś nie lubi wysokich biszkoptów (choć ten na pewno nie jest suchy, zachowuje świeżość przez kilka dni), może zmniejszyć o 1/3 ilość ciasta.

Czytaj dalej

Ciasto orzechowe ze śwliwkami i białą czekoladą

Taką złocistą jesienią nie warto robić serników i tortów, to czas ciast ze śliwkami, szarlotek i innych owocowych wypieków. Korzystajmy z sezonowych pyszności, które niedługo się skończą.

Dziś lekkie ciasto z węgierkami (najlepsze śliwki do wszystkiego) i orzechami laskowymi. Orzechy są w nim wszędzie – zastępują znaczną część mąki, posypałam nimi górę. Przypieczone są jeszcze lepsze – pachnące i chrupiące. A śliwki jak to śliwki – pachną, smakują i wyglądają. Do tego małe kleksy roztopionej białej czekolady – świetnie do nich pasuje.

Ciasto jest zdrowe – mało w nim cukru, dużo orzechów, prawie połowa mąki jest razowa. Bez wyrzutów sumienia można wziąć drugi kawałek.

Czytaj dalej

Apfelstrudel

SONY DSC

Nie na taką wiosnę czekałam.

Skoro jednak za oknem resztki śniegu, nich będzie apfelstrudel. Na pożegnanie, mam nadzieję, zimy. Taki, jaki najbardziej smakuje w barze na stoku. Przepis pochodzi z piekarni w Neustift – miłej górskiej mieściny.

SONY DSC

Apfelstrudel to tradycyjnie podawane w Austrii ciasto w kształcie rolady, z jabłkowym nadzieniem. Jest bardzo trudny do zrobienia w domu – używa się do niego specjalnego, bardzo cieniutkiego, ręcznie rozciąganego ciasta. Ma się listkować po upieczeniu. Można je jednak zastąpić gotowym ciastem strudlowym albo ciastem filo.

To wszystko prawda, ale w piekarni w Neustift twierdzą, że można go zrobić z ciasta kruchego i też będzie tradycyjnie. Skoro tak, niech będzie. Klasyczny czy nie, ten strudel jest przepyszny. Delikatne, słodkie, bardzo kruche ciasto, pyszne nadzienie. Najlepszy na gorąco, z sosem waniliowym lub lodami, bardzo smaczny też (jeśli coś zostanie) na zimno. Zresztą można go włożyć na kilka minut do piekarnika i podgrzać.

SONY DSC

Ciasto, jak to kruche, fatalnie się wałkuje, jeśli jednak schłodzimy je w lodówce (nie za długo – musi być plastyczne) i umieścimy między dwoma kawałkami folii, nie będzie żadnego problemu.

Ułatwiłam sobie również sprawę formowania ciasta. Przepis zaleca układanie go na dużej blasze, ale wtedy rozjeżdża się i traci kształt. Trudne jest też sklejenie ciasta. Polecam mój patent z keksówką – dzięki jej użyciu jest zwarte i kształtne, nic nie trzeba sklejać i zaciskać, wystarczy ułożyć brzegi na wierzchu na  zakładkę. Jeśli keksówkę wyłożymy papierem do pieczenia, łatwo będzie go wyjąć do góry ładną,  przypieczoną częścią.

Jeśli ktoś lubi, do apfelstrudla można dodać zblanszowane migdały, orzechy, a przede wszystkim – namoczone w rumie rodzynki.

Czytaj dalej

Brownie z chałwą i tahini

Kolejne urzekające, zimowe ciasto z książki „Słodko” Yotama Ottolenghiego.

Jakiś czas temu przypomniałam sobie o chałwie – bardzo ją lubię, ale w zasadzie nie jadłam przez kilka lat. Teraz robię to prawie codziennie – jest dla mnie idealna: słodka, ale i gorzkawa, o chrzęszczącej, listkowej konsystencji. Obok tego, że pyszna, jest też niesłychanie zdrowa – sezam, z którego się ją robi, jest skarbnicą cennych składników odżywczych. Ostatnio kupuję ekologiczną, ale można też zrobić samemu w domu – nie wymaga to wielkiego wysiłku.

Jako jej wielbicielka nie mogłam przegapić przepisu na brownie z chałwą i tahini. Lubię brownie (o ile nie jest przepieczone), ale często przełamuję słodycz i ciężkość czekoladowych ciast kwaskowatymi owocami – wiśniami, porzeczkami, malinami. Nie wpadłam na pomysł wzbogacenia smaku chałwą, a jest to pomysł wspaniały. Ciasto jest bardzo słodkie, ma zróżnicowaną teksturę,  lekka chałwowa gorycz świetnie łączy się z czekoladą. Wytrawności dodaje też odrobina tahini. Jest wilgotne, lepkie, sycące – fantastyczne. Pachnie niesłychanie apetycznie, a marmurkowy wzór na wierzchu wygląda pięknie.

Jest dekadenckie i uzależniające – po jednym kawałku wydaje się, że nigdy nie weźmie się drugiego, ale już za chwilkę znów kusi.

Aby było doskonałe, nie należy przeciągać czasu pieczenia – 20-25 minut całkowicie wystarczy, po wyjęciu z piekarnika jest bardzo lepkie, niemal płynne w środku, ale po kilku godzinach tężeje, zachowując jednak wilgotność i kleistą, niezrównaną konsystencję. Bardzo długo zachowa świeżość – nawet po pięciu dniach jest miękkie i smaczne.

Czytaj dalej