Najprostsza lasagne

Do tej pory robiłam lasagne w sposób jak najbardziej klasyczny – sporo sosu beszamelowego, pokrywającego kolejne warstwy makaronu, bogate wołowe ragu z dodatkiem wątróbek, warzyw, wina. Moim zdaniem jest pyszna, zdaniem moich dzieci – niekoniecznie.

Ostatnio uprościłam przepis. Ragu jest łagodniejsze, z mięsa wołowo-wieprzowego, zrezygnowałam z wątróbek (dających gorzkawy, wytrawny posmak) i boczku. Zamiast beszamelu – tarta mozarella (taka do pizzy; musi być dobrej jakości, po rozpuszczeniu nie powinien z niej ciec tłuszcz ani woda – ja używam Galbani, bardzo dobra jest też Apetina, całkiem niezła ta z Biedronki). I tylko na wierzchu.

Takie były oczekiwania mojej córki, która jadła podobną lasagne mamy koleżanki. Czas przygotowania jest krótszy, a lasagne – no cóż, bardzo smaczna 🙂 A nawet smaczniejsza niż moja. Polecam zwłaszcza na zimne dni.

Lasagne to dość pracochłonne danie, w tej wersji jednak nie aż tak bardzo. Sos pomidorowy można zrobić dzień, a nawet dwa dni wcześniej – wtedy, kiedy mamy czas.

Można też uniknąć wcześniejszego obgotowywania gotowych płatów lasagne, które niekiedy pozostają twarde nawet po upieczeniu. Ja zawsze przygotowuję lasagne trochę wcześniej (1-2 godziny przed pieczeniem) – płaty ciasta nasiąkają lekko sosem pomidorowym i miękną, po upieczeniu mają idealną twardość.

Ważne jest też, żeby na ostatnich płatach ciasta rozprowadzić sos pomidorowy – jeśli tylko posypiemy je serem, brzeżki mogą pozostać lekko suche (jak na moim zdjęciu).

Czytaj dalej

Polędwiczki pieczone z musztardą francuską

Polędwiczki wieprzowe, jak pierś z kurczaka, są idealne do szybkiego przygotowania. Można je pokroić w plasterki, obsmażyć i dosłownie chwilę poddusić w dowolnym sosie (grzybowym, śmietanowym, jakimkolwiek). Można obsmażyć na patelni w całości i upiec – wystarczy kilkanaście minut w piekarniku.

Podobnie jak pierś z kurczaka mogą być też bardzo nudnym daniem. Aby tego uniknąć, nie należy smażyć ich czy piec zbyt długo (powinny pozostać różowe i soczyste w środku), warto zadbać o dobry sos, można dodać zioła, zamarynować wcześniej. Potraktowane z uwagą, odwdzięczą się smakiem.

Dziś proponuję polędwiczki marynowane w cebuli, czosnku i ziołach i pieczone z dodatkiem gruboziarnistej, francuskiej musztardy. Są smaczne, wyraziste i dobrze wyglądają. Same zalety :). Pomimo użycia dużej ilości musztardy nie są specjalnie ostre – musztarda francuska jest łagodna w smaku, kuleczki gorczycy miło chrupią.

Polędwiczki można zamarynować dzień wcześniej i obsmażyć kilka na godzin przed pieczeniem. Będą pyszne z pieczonymi ziemniaczkami i delikatnymi warzywami (polecam ratatatouille), dobrze pasuje też do nich zwykła bagietka.

Czytaj dalej

Pieczone ziemniaczki

Nie znam nikogo, kto nie lubi pieczonych ziemniaczków. Chrupkie zewnątrz, miękkie w środku, rumiane, pachnące. Z rozmarynem i grubą solą będą jeszcze lepsze.

Podana w przepisie ilość porcji jest czysto orientacyjna – w zasadzie zawsze jest ich za mało – zawsze ktoś poprosi o dokładkę, której już nie będzie :).

Pasują do większości mięs i ryb. Będą świetne na codzienny obiad, ale dobrze się sprawdzą również przy bardziej wytwornej okazji.

Można je pokroić, obgotować i wymieszać z oliwą kilka godzin wcześniej, a przed samym podaniem podpiec w piekarniku. To znacznie usprawni przygotowania, a ziemniaki zachowają ładną barwę.

Czytaj dalej

Brownie z chałwą i tahini

Kolejne urzekające, zimowe ciasto z książki „Słodko” Yotama Ottolenghiego.

Jakiś czas temu przypomniałam sobie o chałwie – bardzo ją lubię, ale w zasadzie nie jadłam przez kilka lat. Teraz robię to prawie codziennie – jest dla mnie idealna: słodka, ale i gorzkawa, o chrzęszczącej, listkowej konsystencji. Obok tego, że pyszna, jest też niesłychanie zdrowa – sezam, z którego się ją robi, jest skarbnicą cennych składników odżywczych. Ostatnio kupuję ekologiczną, ale można też zrobić samemu w domu – nie wymaga to wielkiego wysiłku.

Jako jej wielbicielka nie mogłam przegapić przepisu na brownie z chałwą i tahini. Lubię brownie (o ile nie jest przepieczone), ale często przełamuję słodycz i ciężkość czekoladowych ciast kwaskowatymi owocami – wiśniami, porzeczkami, malinami. Nie wpadłam na pomysł wzbogacenia smaku chałwą, a jest to pomysł wspaniały. Ciasto jest bardzo słodkie, ma zróżnicowaną teksturę,  lekka chałwowa gorycz świetnie łączy się z czekoladą. Wytrawności dodaje też odrobina tahini. Jest wilgotne, lepkie, sycące – fantastyczne. Pachnie niesłychanie apetycznie, a marmurkowy wzór na wierzchu wygląda pięknie.

Jest dekadenckie i uzależniające – po jednym kawałku wydaje się, że nigdy nie weźmie się drugiego, ale już za chwilkę znów kusi.

Aby było doskonałe, nie należy przeciągać czasu pieczenia – 20-25 minut całkowicie wystarczy, po wyjęciu z piekarnika jest bardzo lepkie, niemal płynne w środku, ale po kilku godzinach tężeje, zachowując jednak wilgotność i kleistą, niezrównaną konsystencję. Bardzo długo zachowa świeżość – nawet po pięciu dniach jest miękkie i smaczne.

Czytaj dalej

Pasztet z soczewicy i grzybów

Danie z serii bardzo brzydkie, ale bardzo smaczne.

Świetny bezmięsny pasztet, miękki i wilgotny, o lekkim grzybowym aromacie i delikatnie orzechowym smaku.

Przygotowuje się go łatwo i szybko, trudno natomiast oprzeć się podjadaniu masy w trakcie mieszania. Doskonała, zdrowa i smaczna  alternatywa dla wędlin, można jeść go na kanapce, można solo. Najlepszy jeszcze ciepły. Jeśli coś zostanie na następny dzień, lepiej pozostawić poza lodówką – w temperaturze pokojowej jest bardziej miękki, smaczniejszy.

Pasztet, jak wszystkie warzywne, trzeba solidnie przyprawić pieprzem i solą. Będzie wyrazisty, pikantny.

Jeśli wolimy wersję wegańską, można pominąć jajka, zastępując je dodatkowymi dwiema łyzkami oleju.

Płatki drożdżowe może wydają się egzotycznym dodatkiem, ale łatwo je dostać w sklepach lub stoiskach ze zdrową żywnością. Razem z grzybami zapewnią odpowiednią dawkę smaku umami, niezbędną w dobrym pasztecie.

Jedyny kłopot – jest nieładny, szarobury. Jeśli to komuś przeszkadza, można go posypać ziołami.

Czytaj dalej